Jak jem #3 Dieta po usunięciu zęba

Opublikowane przez w Dieta

Kto zagląda na mój profil na Instagramie (@dietetykwiktoria), ten wie, że we wtorek przeszłam zabieg usunięcia zęba. Ważną, ale często pomijaną kwestią, jest dieta po ekstrakcji. Musi pozwolić na oszczędzanie jamy ustnej, wypełniając jednocześnie zapotrzebowanie na energię i składniki odżywcze. Na przykładzie mojego wczorajszego dnia pokażę Wam, jak najlepiej postępować, żeby nie tylko nie podrażniać rany, ale i przyspieszyć jej prawidłowe gojenie.

(UWAGA, AKTUALIZACJA – 22.02.2018)

Jako że ten post jest jednym z najczęściej czytanych na moim blogu, a pochodzi sprzed ponad dwóch lat, chcę żebyście mieli świadomość, że podane propozycje dań nie są jakimś wyznacznikiem, co powinniście jeść po usunięciu zęba – teraz np. nie sięgałabym po smakowy jogurt. Moje podejście do odżywiania w dalszym ciągu nie jest jakieś super-rygorystyczne, ale wiedzcie, że podane tutaj propozycje potraw nie są czymś co promuję wśród Pacjentów. Celem tego posta było pokazanie PRAWDZIWEGO dnia diety po moim zabiegu usunięcia zęba :) Zamiast smakowych jogurtów lepiej wybrać naturalny ze zblendowanym owocem. Pamiętajcie, że istotą diety po ekstrakcji jest odpowiednia podaż białka wysokiej jakości, aby ułatwić gojenie się rany, w związku z czym nie można pomijać w diecie jego źródeł (musy i dania dla niemowląt są więc kiepskim pomysłem). Koniec dygresji, zapraszam do dalszej lektury :)

W menu po zabiegu usunięcia zęba jedną z kluczowych kwestii jest odpowiednia podaż białka. Miksowane owoce, warzywa czy dania dla niemowląt w słoiczkach mogą tu nie wystarczyć. Ważne jest to, żeby jeść w miarę normalne produkty, zmieniając jedynie ich postać (za pomocą blendera). U mnie wygląda to mniej więcej tak:

Przed śniadaniem (8:30)

jogurt

Obudziłam się mega głodna, więc przed przystąpieniem do robienia śniadania, zjadłam jogurt ;)

Śniadanie (9:30)

sniadanie

Na mleku owsianym ugotowałam kaszę manną z dodatkiem kakao wzbogacanego w witaminy i minerały. Zblendowałam ją z kawałkiem masła, bananem, dżemem wiśniowym 100% owoców, twarożkiem półtłustym i bananem. Konsystencję poprawiłam zwykłym, krowim mlekiem. Po zjedzeniu takiej porcji myślałam, że pęknę, to tylko tak niepozornie wygląda :D

Obiad (12:30)

obiad

Zupa krem z buraków, ziemniaków, marchwi, cebuli, czosnku i chrzanu na wywarze z udek kurczaka, zblendowana z połową piersi z kurczaka z dodatkiem prawdziwego jogurtu greckiego.

Podwieczorek (16:30)

pannacotta

Na szczęście, na wczorajszych zajęciach z gotowania przygotowywałam panna cottę, więc nie zostałam z niczym :D Zjadłam dwie takie mini porcyjki ;)

Kolacja (18:30)

kolacja

Przed kolacją dopadł mnie kryzys. Marzyłam o zjedzeniu czegoś, co się gryzie, np. pizzy :D Ale niestety, musiałam zadowolić się zupą kremem (taką jak na obiad, ale bez dodatku piersi z kurczaka i jogurtu). Na pocieszenie zjadłam kromkę białego chleba bez skórki z serkiem kanapkowym.

Standardowo wzięłam rano 1000 IU witaminy D3. Oprócz tego, rano i wieczorem łyknęłam po jednej tabletce B-compositum.

Dzisiaj kontynuuję dietę tego typu. Na śniadanie zjadłam zblendowany serek waniliowy z bananem i herbatnikami i nareszcie wypiłam kawę rozpuszczalną z mlekiem :D Nadal unikam bardzo ciepłych i zimnych potraw i napojów. Oczywiście, akurat teraz mam ochotę na wszystko to, czego nie mogę… Ale to chyba normalne, trzeba z tym walczyć ;)

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail