Jak jem #2 Fotomenu z 12-godzinnych zajęć

Opublikowane przez w Dieta

W pierwszym poście z cyklu Jak jem opisywałam luźny, wolny dzień. Cóż, wakacje odchodzą już pomału w zapomnienie, a tygodnie wypełniają się ogromną ilością zajęć. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam, co jadłam w miniony poniedziałek, kiedy miałam siedzieć na uczelni od 8:00 do 20:00, ale na szczęście skończyłam jakieś pół godziny wcześniej :p Mam nadzieję, że choć trochę Was zainspiruję i zmobilizuję tych nieco bardziej leniwych do przygotowywania posiłków „na wynos” w domu – takie rozwiązanie ma same plusy! :)

Śniadanie (6:00)

2 kanapki z chleba pełnoziarnistego ze świeżym szpinakiem, serem żółtym, wędliną i pomidorem. Do picia kawa rozpuszczalna z mlekiem.

II śniadanie (10:00)

2s

Jogurt naturalny, miks płatków z pełnego ziarna, mieszanka studencka, czekolada 90% kakao.

Obiad (13:15)

salatka

Sałatka z makaronem pełnoziarnistym, mieloną wołowiną, burakiem, selerem naciowym, jabłkiem, kukurydzą, papryką i sosem majonezowo-jogurtowym.

Podwieczorek (17:00)

kanapka

Kanapka z dwóch kromek chleba pełnoziarnistego z domowym masłem orzechowym i jabłkiem. Wcześniej wpadła jeszcze biała kawa z automatu ;)

Kolacja (20:15)

Domowy burger z wołowiną, świeżym szpinakiem, serem żółtym, pomidorem i cebulą.

Na koniec powiem Wam jeszcze, dlaczego jestem zwolenniczką przygotowywania jedzenia w domu, a nie kupowania czegokolwiek na szybko, pod wpływem głodu. Przede wszystkim, lubię wiedzieć co jem i mieć pewność, że posiłek doda mi energii, a nie sprawi, że będę śpiąca i zmulona (jak to często bywa np. po sklepowych kanapkach z białej buły albo po „zbożowych” ciasteczkach). Mogę rozplanować posiłki zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami – zadbać o drugie śniadanie, coś większego i bardziej pożywnego na obiad i coś słodkiego na podwieczorek (owoce, bakalie, kanapki z masłem orzechowym, gorzka czekolada, ciasteczka z ksylitolem…). Pierwsze śniadanie jem zawsze przed wyjściem, ostatnio zwykle są to kanapki i koniecznie kawa. Po powrocie staram się zjeść coś ciepłego, np. zupę. W poniedziałek był burger, ale to raczej wyjątek ;) Poza wymienionymi wyżej korzyściami, jest jeszcze jedna, bardzo ważna – jedzenie przygotowane w domu jest zdecydowanie tańsze :) Noszenie kilku dodatkowych pudełeczek nie stanowi dla mnie problemu, to kwestia przyzwyczajenia i dobrych priorytetów.

Jesteście zwolennikami lunchboxów czy wolicie jednak zaopatrywać się w jedzenie na mieście? Jeśli przygotowujecie posiłki „na wynos” w domu, podzielcie się swoimi ulubionymi przepisami :)

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail