Za co kocham spacery

Opublikowane przez w Blog

Uwielbiam chodzić i (zazwyczaj) nie przerażają mnie długie dystanse. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że spacery to moja ulubiona aktywność na co dzień. Nie wymaga żadnych przygotowań, specjalnego sprzętu, można się jej oddawać zawsze i wszędzie. Czego chcieć więcej?

Wiadomo – nie jest to sport wyczynowy, żelaznej kondycji ani płaskiego brzucha raczej zwykłym spacerowaniem nie wyrobimy, ale zawsze to lepszy wybór niż siedzenie w domu albo jeżdżenie wszędzie samochodem lub komunikacją miejską :)

Najwięcej chodzę w weekendy. Razem z narzeczonym pokonujemy kolejne kilometry i rzadko kiedy korzystamy z autobusów i tramwajów (no chyba, że musimy dostać się gdzieś naprawdę daleko). Początkowo wynikało to z oszczędności na biletach, teraz stało się nieodłącznym elementem naszego stylu życia. Spacerujemy zarówno w centrum miasta, jak i w parkach czy nad rzeką. Lubimy zwiedzać nieznane nam wcześniej rejony :)

No dobrze, ale właściwie to czemu tak lubię spacery? Powodów jest kilka:

1. Chodząc nie mam wyrzutów sumienia, że siedzę. Staram się wplatać choć trochę aktywności fizycznej do codziennego życia, żeby stymulować swój organizm.

2. Nie muszę podróżować komunikacją miejską. Niestety, kojarzy mi się ona głównie z tłokiem, nieprzyjemnymi zapachami, marudzącymi ludźmi i brakiem świeżego powietrza do oddychania. W weekendy chętnie od tego odpoczywam.

3. Spacerując, można zauważyć więcej szczegółów z otoczenia. Dzięki chodzeniu i zagłębianiu się w różne zakamarki, poznaliśmy wiele ciekawych miejsc.

4. Chodzenie to fajna forma wspólnego spędzania czasu. Na pewno zdrowsza, niż oglądanie telewizji albo randki w pizzerii :D

5. Spacerów nie trzeba planować. Nie trzeba dostosowywać do nich planu dnia, bo przejść można się zawsze. W każdym stroju. A nawet z pełnym brzuchem.

6. Porządny spacer poprawia nastrój i ułatwia zasypianie.

7. Regularne pokonywanie pieszo sporych dystansów poprawia kondycję. Może nie jakoś bardzo spektakularnie, ale na tyle znacząco, że udział w całodziennej pieszej wycieczce przestaje być problemem.

8. Czasami decyduję się na samotne spacery, które pomagają mi się odstresować i ułożyć sobie wszystko w głowie.

Oczywiście, nie zawsze lubię dużo chodzić! Spacer przestaje być przyjemnością, kiedy jestem obładowana ciężkimi torbami albo naprawdę się gdzieś spieszę. Albo kiedy mocno pada i wieje. Ale to chyba oczywiste :)

Dzisiaj przeszłam skromne 4 kilometry, ale już tyle wystarczyło, żeby poczuć się lepiej, trochę wyluzować i nabrać chęci do dalszego działania. Z całego serca polecam wszystkim spacerowanie jako formę aktywnego spędzania czasu! Wyjdźcie z domu, dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Na efekty nie będzie trzeba długo czekać!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail