Jak kupować soki? 5 prostych zasad

Opublikowane przez w Dieta

Nie oszukujmy się – mało kto przygotowuje soki samodzielnie. W codziennym życiu jesteśmy skazani na produkty sklepowe. Wprawdzie sok nie jest niezbędnym składnikiem diety, ale od czasu do czasu chyba każdy z nas ma na jakiś ochotę :) Jak wybrać ten najlepszy? Czego zdecydowanie unikać? Kierując się kilkoma prostymi zasadami, na pewno nie zdarzy Ci się już kupić kolorowej, słodzonej wody z dziesięcioprocentową zawartością owoców.

1. Po pierwsze – przeczytaj, co jest napisane z przodu kartonu lub butelki. Sok 100%, nektar, napój? A może nic poza smakiem? Staraj się wybierać tylko soki 100%. Masz wtedy pewność, że to co pijesz nie jest dodatkowo dosładzane.

2. Czas na skład. Upewnij się, że owoc, na którym Ci zależy faktycznie jest głównym bohaterem soku. Często zdarza się tak, że bazę stanowi tani sok jabłkowy, a mniej powszechne składniki występują w produkcie na poziomie 1-2%.

3. Nie kieruj się jedynie marką. Porównuj ze sobą składy soków od różnych producentów i wybierz taki, który będzie miał najbardziej korzystny stosunek jakości do ceny.

4. Masz ochotę na sok przecierowy (typu Kubuś)? Trudno będzie Ci znaleźć niedosładzaną wersję, choć nie jest to niemożliwe :) Jeśli jednak w sklepie nie ma dużego wyboru, z dwojga złego lepiej będzie wziąć sok z dodatkiem cukru (białego lub trzcinowego) niż z syropem glukozowo-fruktozowym. Tego ostatniego unikaj jak ognia!

5. Nie popadaj w rutynę. Uważaj na duże opakowania ulubionego soku w podejrzanie niskiej cenie. Kiedyś dałam się nabrać – bez sprawdzania kupiłam dwulitrowy karton multiwitaminy i dopiero w domu zorientowałam się, że to nektar. W przeciwieństwie do wersji „sok 100%”, nektar był słodzony, rozcieńczony wodą i zawierał znacznie mniej owoców. Od tego czasu zawsze upewniam się, że kupuję to, co chciałam.

Proszę, nie kierujcie się tylko ceną. Pamiętam sytuację, której byłam świadkiem jakiś czas temu w jednym z marketów. Dziecko wybrało sok jabłkowy 100% w litrowym kartonie. Mama odłożyła go na półkę i wzięła dwa dwulitrowe opakowania słodzonego napoju, który jabłek ma może z 10%. Bo promocja. Rozumiem, względy ekonomiczne i tak dalej, ale dlaczego dziecko ma pić takie coś? Już lepiej (i taniej) byłoby dać mu zwykłą wodę. Nie popełniajcie takich błędów!

Pamiętajcie, że soki też mają kalorie i nie można traktować ich jako głównego źródła wody w diecie. Nawet te 100% zawierają naturalne cukry, które w dużych ilościach negatywnie wpływają na organizm, powodując wahania stężenia glukozy we krwi i problemy z wątrobą. Nie radzę pić soków między posiłkami – mogą przyspieszyć pojawienie się uczucia głodu. Wyjątkiem są momenty, kiedy nie możesz nic zjeść (np. na egzaminie), ale nie jest zabronione picie. Gęsty sok pomidorowy, wielowarzywny albo typu Kubuś uratuje sytuację i na jakiś czas zniweluje wstydliwe burczenie w brzuchu :)

Soki pojawiają się w moim menu dość rzadko, na pewno nie codziennie. Zwykle wybieram pomidorowy, wielowarzywny, multiwitaminę albo jabłkowo-marchwiowy bez cukru. Jeśli nie lubicie soków „na słono”, postarajcie się do nich przekonać. Naprawdę warto! Są kopalnią potasu, mają mało kalorii i nie powodują gwałtownych wahań stężenia glukozy we krwi. Kiedyś za nimi nie przepadałam, ale teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia i zarażam tą miłością innych :) A jak to jest u Was? Wolicie soki owocowe czy warzywne? A może w ogóle nie uwzględniacie soków w swojej diecie? Koniecznie dajcie znać! :)

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail